Poszły sobie bollymaniaki hurtowo na seans Mamma Mia i się zaczęło…
Pierwsze spostrzeżenie, że film coś cicho leci… na ekranie pojawiają się wszyscy główni aktorzy, a tu nikt nie piszczy, nie klaszcze, nie tupocze i rzęsami z zachwytu nie trzepocze – jakaś nuda po prostu! Ale w końcu zaczęło się śpiewanie na ekranie i na sali zbiorowe fałszowanie – aczkolwiek trudno stwierdzić w jakim stopniu spowodowane obecnością bollymaniaków, a w jakim innymi abbopodobnymi wyjcami. W każdym razie klimat taki nieco holly-bolly, więc od razu w sali weselej.
Film się jeszcze na dobre nie rozkręcił, a tu już bollymaniacy trącają się porozumiewawczo i szepczą: ej, a wyobraźmy sobie ten filmik w wersji bolly…
– już sam początek mocno rozczarowuje – przy prezentacji naszych trzech pięknych panów (do wersji bolly nominowani zostali Arjun Rampal, SRK i Sunil Shetty) zabrakło kultowej sceny z K3G, w której SRK biegnie do helikoptera…
– państwo z holly zupełnie nie czają indyjskich układów zbiorowych – skoro jest dialog, który następnie przechodzi w piosenkę, a całość jest kręcona na zalesionym zboczu góry, to przecież zza każdego drzewka, albo bardziej widowiskowo z korony drzewa, powinien się wyłonić tancerz, który już po pierwszych taktach piosenki powinien odnaleźć swoje miejsce w szeregu i radośnie pląsać w tle za głównymi bohaterami – jakie by to było piękne! Chodzi o coś w tym stylu:
– denerwowało nas to, że państwo z holly totalnie nie umieją obchodzić się z wiatrem – przecież przy takich piosenkach i tańcach konieczny jest, no po prostu niezbędny!!, znaczący udział wiatru rozwiewającego znacząco i rytmicznie włosy bohaterów i sari – chociaż w tym przypadku raczej chusty osłaniające zgrabne ciała skąpo odzianych pań...
– miłym zaskoczeniem był układ zbiorowy rodem z bolly na pomoście – tu prawie nic nie trzeba by zmieniać, aczkolwiek przydałyby się bardziej skąpe i kolorowe stroje
– przy jednej piosence reżyser po prostu czytał nasze myśli – my tu sobie komentujemy, że skoro oni na plaży tańczą i śpiewają, to przydałaby się grupa wybiegająca z morza i tańcząca zbiorowo – patrzymy, a tam nagle pojawia się... i nie powiem dalej, bo nie chcę spojlerować
– co prawda w tej samej piosence można by dorzucić jeszcze wtrącenia rodem z Dhoom2 – w stylu jak sobie Ali wyobrażał swoją rodzinkę a’la Baywatch, no ale nie można mieć wszystkiego na raz…
– postulujemy również, aby piosenkę „The winner takes it all” śpiewaną przez Meryl Streep i Pierce’a Brosnana w drodze do kościoła ubarwić scenkami na wzór tych z wodą i wodospadem z tego teledysku i tutaj już koniecznie trzeba umówić się z wiatrem i dołożyć troszkę układów taneczno-miłosnych rodem stąd:
proponujemy również, żeby w czasie piosenki bohaterowie nagle znaleźli się na lodowcu (najlepiej gdzieś w Szwajcarii) i zaczęli tarzać w śniegu – oczywiście wszystko w rytmie!
Zakończenie tej piosenki w filmie Mamma Mia uważamy za całkowicie beznadziejne – przecież Meryl powinna zgubić swój szal, który po najechaniu kamerą na Pierce’a powinien nagle wylądować na jego twarzy! No jak można tak się nie douczyć!
– cała reszta w sumie nie była taka zła, ale myślę, że do niektórych piosenek można by zaprosić gościnnie Hirthika i koniecznie Amitabha z 10-ką panienek w zielonych strojach z KANK, coby popląsali przez chwilę na ekranie i zachwycili publikę swoją obecnością – aż się prosi by w piosence, w której z ziemi zaczyna tryskać woda znalazły się sceny znane wszystkim z
aczkolwiek, przy całym uwielbieniu dla BigB, do tych scen zdecydowanie proponujemy Hirthika!
– w wersji bolly, ponieważ powinna być ona tradycyjnie dwa razy dłuższa, proponujemy rozwinąć wątek rodziny Meryl i w roli ojca koniecznie zatrudnić Amrisha Puri
– koniecznie należy rozwinąć wątek gejowski i tutaj scenki z Abhishekiem i Johnem z trailera Dostany są po prostu jak znalazł (obowiązkowo ta z tangiem i ta z machaniem):
– skoro już dochodzimy do wersji bolly, to w roli Meryl widzimy Susmitę Sen, w roli Skaya konieczny będzie Abhishek Bachchan, a rola Sophie jeszcze nie została przez nas obsadzona, więc myślę, że z braku lepszych pomysłów sama się poświęcę i zagram u boku Abhiego (aczkolwiek do śpiewania konieczny będzie dubbing!)
– poszukujemy również chętnych, którzy zechcieliby przetłumaczyć piosenki Abby z angielskiego na hindi – bo przecież całe po angielsku zostać nie mogą! Vishal i Shekhar już się zgodzili przerobić music na Abbę w stylu bolly
– negocjujemy też z Farah, żeby ułożyła fajne choreografie – koniecznie zbiorowe, z morzem, krzakami i innymi takimi, a Gauri Khan jest bardzo zainteresowana produkcją
– Karan obiecał pomóc przy kostiumach – z resztą tutaj nie będzie trudno, bo część już mamy z OSO
– pozostają nam jeszcze plenery – myślę, że moglibyśmy wrócić do Brazylii i koniecznie, wzorem Dhoom2, wymyślić jakieś irytujące wstawki hiszpańskojęzyczne (bo przecież w Brazylii mówi się po portugalsku), ale w piosenkach będziemy przeskakiwać na lodowiec do Szwajcarii i może też pod Taj Mahal (w końcu film o miłości, co nie?); ponieważ niezbędne będą ruiny małego kościółka, to w wersji bolly powinny je zagrać ruiny zamku Krzyżtopór – tak w ramach promocji naszej ojczyzny i jako toung twister dla obcojęzycznych :)
– pozostanie nam jeszcze wymyślenie jakiegoś fajnego tytułu (najlepiej, żeby jeszcze miał jakiś miły skrót) – np. Dil Se To Pagal Mamma Mia Hai (DSTPMMH), Jab We Mamma Mia Met (JWM3), albo Jhoom Mamma Mia Jhoom (JMMJ)!
Premiera – równocześnie w Indiach i w Polsce (przy czym aktorów sprowadzamy do Polski) planowana na początek czerwca 2009….
Very special thanks to Beatrix – za współudział! Sąsiedztwu lewostronnemu (KAnusia i Steev) również dzięki za bollyfluidy ;)